Poznańskie koziołki

niedziela, 6 stycznia 2019

Legendarne silniki Stefana Malcherka z Poznania

D
o początku lat 60-tych na terenie Poznania prężnie działał Stefan Malcherek, twórca licznych silników do motocykli, kajaków i rowerów. Na swoim koncie poznaniak miał również tworzenie całych motocykli. Dzisiaj wyroby Malcherka są białymi krukami na rynku kolekcjonerskim, niezwykle trudnymi do zdobycia.


 
Powszechnie uważa się, że legendy polskiej motoryzacji w postaci Fiata 126p, Sokoła 1000  czy Junaka M10 to kopie pojazdów zagranicznych z krajów lepiej rozwiniętych - Anglii, Włoch czy Stanów Zjednoczonych. Niewątpliwie takie opinie mają solidne fundamenty. Mało kto jednak pamięta, że w stolicy Wielkopolski powstawały motocykle stworzone niemal tylko z polskich części oraz oparte przede wszystkim na niepowtarzalnej myśli technicznej poznaniaka z krwi i kości - Stefana Malcherka. Znany konstruktor pamiętany jest głównie z opracowania i wykonania różnych modeli silników do rowerów, motocykli oraz kajaków, które dzisiaj traktowane są przez kolekcjonerów jako swoiste białe kruki.

Wszystko zaczęło się od obserwowania przez Malcherka przemierzających Wartę kajaków. Jego uwagę zwrócił niezaprzeczalny fakt, że kajakarze płynący pod prąd zmuszeni byli do dużego wysiłku. Wychodząc naprzeciw ludzkim potrzebom, poznaniak na Górnej Wildzie pod numerem 108 otworzył firmę o nazwie Wielkopolska Wytwórnia Motorów Kajakowych, Bocznych i Stałych - SM. Sprzedał przed drugą wojną łącznie grubo ponad sto silników kajakowych o mocy 2 KM, które cieszyły się świetną opinią wśród użytkowników i wzbudzały niemałe zainteresowanie na Międzynarodowych Targach Poznańskich.



W latach 1937-1938 większy rozgłos przyniosło jednak Malcherkowi stworzenie w warsztatach na Górnej Wildzie małolitrażowego motocykla SM 98, posiadającego silnik o pojemności 100 cm3. Pomysł wytwarzania jednośladu był nawiązaniem do lat wcześniejszych, gdy konstruktor stworzył prototypowy motocykl o pojemności 500 cm3, całkiem solidnie radzący sobie w imprezach sportowych. ,,Setka’’ Malcherka była zbudowana z elementów rodzimej produkcji, wyłączając tylko łożyska tłoczne. Ponadto silnik, rama i jej podzespoły posiadały rodowód poznański.

SM 98 o mocy 3 KM był ekonomiczny, bowiem na 100 przejechanych kilometrów spalał maksimum 2,5 litry paliwa. Wynikało to przede wszystkim z należycie opracowanych gaźnika oraz konstrukcji pojazdu. Skrzynia biegów poznańskiego jednośladu miała zaledwie dwa przełożenia, dlatego też większość motocykli tej samej klasy posiadało nieco lepsze przyspieszenie, wspomniawszy chociażby Podkowę 98, SHL 98 Villiers czy DKW RT 100. Wszystkie rzeczone pojazdy posiadały trzy biegi, co stanowiło wówczas standard, jeśli bierzemy pod uwagę motocykle małolitrażowe.

Mimo swoich oczywistych ograniczeń ,,setki’’ Malcherka prezentowały się ponadprzeciętnie. W grudniu 1937 roku na zawodach zorganizowanych przez motocyklowy klub Unia Poznań i miejscową firmę ,,Wulgum’’ jednoślad poznańskiego konstruktora w fatalnych warunkach pogodowych osiągnął średnią prędkość 50 kilometrów na godzinę, jedynie o trzy kilometry niższą niż renomowany niemiecki motocykl, który zwyciężył - Phaenomen. SM 98 nieźle spisał się także w zorganizowanych rok przed wybuchem drugiej wojny innych imprezach - poznańskim ,,Konkursie Setek’’ oraz rajdzie ,,100 mil przez Polskę’’. Wówczas zasiadający go motocykliści - w tym sam Stefan Malcherek - zdobyli dwa srebrne medale.



Tuż przed wybuchem wojny Malcherek uległ namowom swojego kolegi z klubu Unia Poznań i całe swoje siły włożył w rozwój silników, które miały napędzać pojazdy stworzone w innych zakładach stolicy Wielkopolski. W konsekwencji konstruktor we współpracy z poznańskimi fabrykami wypuścił na rynek trójkołowe wózki dostawcze WNP w wersji ,,popularnej’’ i ,,luksusowej’’, które produkowane były już wcześniej oraz motocykle Zuch 98, stanowiące niemal wierną kopię SM 98. Pojazdy można było nabyć w firmie ,,Wulgum’’ pod adresem Wielkie Garbary 8. 



Zuchy brały udział w kilku imprezach sportowych, jak chociażby ,,Sześciogodzinny Rajd Setek’’. Ukończyły go w liczbie trzech. W planach były jeszcze dwa inne motocykle - Druh o pojemności 250 cm3 oraz Mistrz o pojemności 350 cm3, jednak nie zdążono ich opracować przed najazdem hitlerowców. Warto zaznaczyć, że produkcja pojazdów z silnikami Stefana Malcherka na szeroką skalę miała ruszyć już w 1940 roku.

Po wojnie Stefan Malcherek zasłynął z produkowania silników doczepnych do rowerów o pojemności 50 cm3. Początkowo sugerowano, aby wykonał je według koncepcji inżyniera Wagnera z Łodzi, jednak poznaniak nie przystał na propozycję i opracował własną konstrukcję. Pierwsze prototypy powstały w 1952 roku. Wmontowane w ramy radziły sobie z powodzeniem na trasie do Kórnika i różnych polnych drogach. W jeździe okrężnej na 50 kilometrów mały poznański silnik przeszedł bez zarzutów próby terenowe i szybkości, dzięki czemu w konkursie PZM w Warszawie został wyróżniony, podobnie jak dwa inne dzieła Malcherka. Pierwsze z nich to czterosuwowy motocykl wyczynowy o pojemności 125 cm3. Osiągał on prędkość 110 km/h, czyli mniej więcej tyle, co produkowane znacznie później futurystyczna SHL Gazela czy poczciwa WSK 175. Drugie natomiast to dwusuwowy motocykl z przyczepką.... również o pojemności 125 cm3, co stanowi chyba ewenement na skalę światową.



Silnik rowerowy SM montowano na przednich widełkach roweru, jednak zdaniem Malcherka po przystosowaniu mógł być przyczepiony również do wózka inwalidzkiego. Jego moc wynosiła 1 KM, prędkość użytkowa 35 kilometrów na godzinę, a spalanie około półtora litrów na 100 kilometrów (zbiornik paliwa mieścił dwa litry). Poznański silnik prezentował się zatem lepiej od najpopularniejszego silnika rowerowego w okresie PRL - Gnoma. Wytwór wrocławskiej WSK posiadał moc 0,4 lub 0.6 KM w zależności od wersji oraz rozpędzał pojazd do przeciętnej prędkości 20 km/h, przy czym spalanie było niemal identyczne jak w silniku Malcherka. Bez cienia wątpliwości silnik rowerowy rodem ze stolicy Wielkopolski można zestawiać w jednym szeregu z czołowymi w tamtych czasach silnikami rowerowymi z zagranicy - włoskim Riva-Milan czy niemieckim Victoria FM.

Od 1957 roku jeździło po Poznaniu sześć prototypowych silników rowerowych zbudowanych na Ratajach, które ,,zdały egzamin na piątkę z plusem’’. W sprzedaży silniczki SM pojawiły się rok później. Ich produkcja trwała do 1961 roku. Kosztowały około 1500 zł - nieznacznie więcej niż Gnom, lecz zdecydowanie mniej niż stanowiące swego rodzaju konkurencję motorowery typu Żak czy Komar, które kosztowały plus minus 5000 zł. Autor artykułu szacuje, że zostało wytworzonych około 1300 silników rowerowych Malcherka. Warto podkreślić, że plany były mocarstwowe - przy kooperacji z Ostrowskimi Zakładami Sprzętu Motoryzacyjnego na ulicy Grunwaldzkiej miała powstać wielka fabryka, wytwarzająca mopedy, a być może również skutery. Zakładana roczna produkcja wynosiła aż 30 tysięcy maszyn. Jak życie pokazało, po raz kolejny duży projekt z udziałem Malcherka niestety spalił na panewce. Poznański konstruktor zmarł na początku lat 70-tych i został pochowany na cmentarzu miłostowskim.

Dzisiaj wyroby Stefana Malcherka to prawdziwe białe kruki na rynku kolekcjonerskim. W praktyce istnieje możliwość kupna jedynie silnika rowerowego SM, który raz na jakiś czas pojawia się na portalach aukcyjnych. Ceny, biorąc pod uwagę małą pojemność 50 cm3, są niesłychanie wysokie. Sięgają niekiedy 10 tysięcy złotych, kiedy silnik Gnom w dobrym stanie można nabyć za kwotę około półtora tysiąca złotych. Chociaż Malcherek nigdy nie zaczął produkować silników i motocykli na masową skalę, w jednym aspekcie niewątpliwie osiągnął swój cel - jego myśl techniczna jest po wielu latach doceniana przez znawców motoryzacji.

Błażej Sienkowski

Autor dzisiejszego tekstu, Pan Błażej Sienkowski, jest studentem Akademii Wychowania Fizycznego. Uprawia tenis ziemny, piłkę nożną i jeździ na rowerze. Interesuje się także historią lokalną, uwielbia Puszczę Zielonkę i okolice. Ponadto zbiera stare motocykle, rowery i motorowery.  

Źródło:

dwutygodnik SAMOCHÓD MOTOCYKL - SAMOLOT, Poznań, grudzień 1937 r, nr 12
dwutygodnika SAMOCHÓD MOTOCYKL - SAMOLOT, Poznań, maj 1935 r, nr 10
książka Jana Tarczyńskiego "Polskie Motocykle 1918 - 1939"
dziennik Express Poznański z lat 1952-1958
Młody Technik, Jan Tarczyński 11/1983
opracowanie ,,Polskie motocykle okresu przedwojennego’’, Dariusz Woźniak i Leon Kukiełka
opracowanie ,,Silniki rowerowe - wybrane aspekty’’, Dariusz Woźniak i Leon Kukiełka
zabytkowemotocykleirowery.pl
poznanskiprestiz.pl
roweryspalinowe.ugu.pl
www.jacomoto.pl
ikm.wz.cz

Zdjęcia pochodzą w archiwum autora.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie napisane. Fajny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tych silnikach, ale to pewnie dlatego że mnie takie rzeczy nie interesują raczej. Jeżeli są one na prąd to faktycznie w dzisiejszych czasach mogłoby ich używanie wyjść dość drogo. Ja jednak zdecydowałam się na zmianę dostawcę prądu i gazu na https://poprostuenergia.pl/ i muszę przyznać, że teraz wiem, iż podjęłam dobrą decyzję.

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...