Poznańskie koziołki

środa, 8 sierpnia 2012

Próby emancypacji poznańskich Żydów w pierwszej połowie XIX wieku


Według Słownika Wyrazów Obcych „emancypacja”, to uwolnienie się od zależności i poddaństwa, ucisku; usamodzielnienie się; uzyskanie równouprawnienia. W przypadku Żydów, emancypacja oznaczała zrównanie ich w prawach z pozostałymi obywatelami danego państwa. Ruch zmierzający do emancypacji, a w konsekwencji także do stopniowej asymilacji ludności wyznania mojżeszowego, narodził się w Prusach w połowie XVIII wieku i nosił nazwę „Haskala”. Powstał on pod wpływem idei oświeceniowych i dążył do wyrwania Żydów z kulturalnego i cywilizacyjnego getta, w którym żyli oni od stuleci, a także ich stopniowej integracji ze społeczeństwem. Pierwszym krokiem dla pełnej asymilacji było jednak zdobycie pełni praw obywatelskich i politycznych.

J. Scheich, Studiowanie Talmudu, źródło: Wikimedia.

Ideą haskali była nie tylko walka o emancypację Żydów. Był to także ruch intelektualny postulujący

niedziela, 5 sierpnia 2012

Dzieje "poznańskiej Wenecji"


Chwaliszewo, jedna z najbardziej charakterystycznych dzielnic Poznania, w latach 1444 – 1800 była odrębnym miastem, należącym do poznańskiej kapituły katedralnej. Powstało ono na wyspie położonej pomiędzy rozlewiskami Warty i posiadało przez wieki specyficzny klimat i, co tu dużo mówić, nie cieszyło się dobrą sławą. Zawdzięczało to głównie słynnym „juchtom”, czyli swego rodzaju romantycznym chuliganom, którzy przesiadywali w miejscowych knajpach, a swoje porachunki załatwiali za pomocą pięści i noża. Przypominali oni nieco lwowskich batiarów. Po włączeniu w granice Poznania w 1800 roku, skończyła się historia miasta Chwaliszewa, które odtąd stało się rzemieślniczą, a później robotniczą dzielnicą. Dziś sława Chwaliszewa mocno już przebrzmiała, a sama dzielnica leży na uboczu i jest omijana przez turystów, sama zresztą mocno podupadła. O ile jednak ciężko sobie wyobrazić Poznań bez Wildy, Jeżyc, czy Łazarza, tak nie sposób mówić o Poznaniu, pomijając Chwaliszewo. Pora więc opowiedzieć o tym miejscu, zwanym też

niedziela, 15 lipca 2012

Poznański debiut Władysława Hańczy


Wszyscy chyba znamy trylogię komediową Sylwestra Chęcińskiego: Sami swoi (1967), Nie ma mocnych (1974), Kochaj albo rzuć (1977) i niezapomniany duet dwóch zadziornych i niezwykle upartych zabużańskich chłopów, którzy usiłują na nowo zorganizować sobie życie na Ziemiach Odzyskanych, czyli Kargula i Pawlaka. W roli Władysława Kargula wystąpił Władysław Hańcza, wybitny i charakterystyczny aktor, który miał zostać… inżynierem włókiennictwa i niejako przez przypadek został aktorem teatralnym i filmowym, a później również reżyserem i wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Decyzję o wyborze aktorskiej kariery podjął Hańcza w Poznaniu, do którego trafił również przez czysty przypadek. Tutaj też zadebiutował i zdobył pierwsze doświadczenia na teatralnych deskach.

Władysław Hańcza, źródło: www.e-teatr.pl

Rola Kargula we wspomnianej już trylogii komediowej, nie była jedyną wielką kreacją tego aktora. W filmie zadebiutował on w 1947 roku. Szerszej publiczności znany jest głównie z drugoplanowych ról w filmach i serialach.

środa, 11 lipca 2012

Najcenniejsza relikwia poznańskiej katedry


Papież Stefan VII wysyłając Jordana Biskupa do zamieszkującego w Poznaniu księcia Mieczysława, aby wstęp jego na biskupstwo poznańskie uczynić tym przyjemniejszym duchowieństwu i ludowi, dał miecz, którym według podania miał św. Piotr uciąć w Ogrodzie Oliwnym uchu Malthusowi, słudze Arcykapłana, czyli też inny użyty w to miejsce i pobłogosławiony, a to na pamiątkę tego sławnego czynu Apostoła. Tak przez ten miecz miał Kościół Poznański, pozyskać wiecznotrwały klejnot, któryby, jako od widzialnej Głowy Chrystusowego Kościoła i następcy św. Piotra ku jego czci, świetności jego imieniu i tytułu udarowany i zaszczycony mógł się cieszyć. Miecz ten jeszcze po dziś dzień w wielkim pozostaje poszanowaniu. Tymi słowami Jan Długosz w Żywotach Biskupów Poznańskich jako pierwszy wspomina o mieczu przechowywanym w skarbcu katedry poznańskiej, uznając go za miecz św. Piotra. Pomylił jednak imię papieża. Stefan VII nie mógł podarować biskupowi Jordanowi

niedziela, 8 lipca 2012

Łacińskie inskrypcje na poznańskim Ratuszu, część 2

Dziś rozszyfrowujemy pozostałe inskrypcje z poznańskiego ratusza.

Źródło: Wikimedia.

Na zachodniej fasadzie ratusza znajdują się dwa zbiory sentencji odnoszących się do wojny i pokoju. Dwa pierwsze napisy pochodzą ze zbioru sentencji Andreasa Eboriensisa z 1585 roku: PAX OPTIMA RERUM (Pokój najlepszą z rzeczy) oraz PACEM AMANTES DEUM QUI EST AUTOR PACIS AMANT (Kochający pokój kochają Boga, który jest twórcą pokoju). Następna inskrypcja: DULCE BELLUM INEXPERTIS (Słodka wojna niedoświadczonym) pochodzi z utworów Erazma z Rotterdamu. Dwie kolejne sentencje są do siebie podobne. Pierwsza głosi co następuje: QUI DESIDERAT PACEM PRAEPARET BELLUM (Kto pragnie pokoju, przygotowuje się do wojny), druga brzmi: FOELIX CIVITAS QUE TEMPORE PACIS BELLA NUTRIT (Szczęśliwe miasto, które w czasie pokoju przygotowuje się do wojny). Pierwsza z cytowanych inskrypcji pochodzi ze zbioru Eboriensisa, a druga

środa, 4 lipca 2012

Łacińskie inskrypcje na poznańskim Ratuszu, część 1


Jak zapewne wielu spośród Czytelników, kiedy chcę spotkać się ze znajomymi i przyjaciółmi na Starym Rynku, zwykle obieramy pręgierz, jako miejsce zbiórki. Mam niestety tę wadę (lub zaletę), że jestem przesadnie punktualny, więc bywa, że pod pręgierzem zjawiam się kilkanaście minut przed czasem. Dla zabicia czasu lubię patrzeć na fasadę ratusza i staram się rozszyfrować namalowane tam łacińskie sentencje, ale niestety z bardzo mizernym skutkiem. Uczyłem się co prawda łaciny na studiach i muszę przyznać, że lubiłem ten język, ale od tamtego czasu upłynęło już sporo wody w Warcie. Na szczęście udało mi się dotrzeć do materiałów, w których nie tylko znaleźć można tłumaczenia inskrypcji na ścianach ratusza, ale także poznać ich pochodzenie i ciekawą historię ich powstania.

Źródło: Wikimedia.

Pierwsze inskrypcje na ratuszu pojawiły się po przeprowadzeniu przebudowy gmachu przez Jana Baptystę Quadro w połowie XVI wieku, nie wiadomo jednak co głosiły. Podczas prac konserwatorskich w latach

czwartek, 28 czerwca 2012

Poznański romantyk - Ryszard Wincenty Berwiński


Skończyłem jednak patriotycznie,
Skończyłem czysto po polsku –
Bo nie skończyłem!
Ryszard W. Berwiński, Don Juan poznański.

Biografia Ryszarda Berwińskiego, wybitnego poety romantycznego drugiego pokolenia, działacza politycznego i badacza folkloru, nie pasuje do dziewiętnastowiecznego Poznania. No bo jak to, romantyczny poeta w mieście, które ponad wszystko ceniło sobie realizm, pracę, i którego mieszkańcy twardo stąpali po ziemi. Poeta nie pasuje do idei pracy organicznej i działalności społecznikowskiej, a z poezji nie da się stworzyć fabryk, pracować w handlu i na roli, ku pożytkowi zniewolonego narodu. W dodatku człowiek ten walczył  z bronią z ręku i właściwie do końca życia nie stracił wiary w tę walkę. Wprawdzie, Marcinkowski i

niedziela, 24 czerwca 2012

Na pomoc Prezydentowi i Rządowi! Poznań wobec przewrotu majowego 1926 roku


Nie jest tajemnicą, że marszałek Józef Piłsudski nie cieszył się nigdy szczególną sympatią w Poznaniu i Wielkopolsce. Długo można by wymieniać zarzuty, jakie wobec niego wysuwano. Zarzucano mu m.in. nieudzielenie pomocy powstańcom wielkopolskim, zbytnie przywiązanie do Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej, kosztem ziem zachodnich i proniemieckie nastawienie podczas I wojny światowej. Poznań był bastionem endecji, a więc ugrupowania politycznego wrogiego wobec marszałka. Najbardziej jednak nie mogli mu Wielkopolanie wybaczyć zamachu z 1926 roku, a w rezultacie obalenia legalnego rządu i objęcia niemal dyktatorskiej władzy. Duża część wojsk stacjonujących w Wielkopolsce, wyruszyła na pomoc prawowitemu rządowi, a politycy poznańscy wzywali do mobilizacji w obronie praworządności. Nie będę tu rozwodził się nad samym zamachem, napisano już wiele na ten temat, a dyskusja nad racjami obu stron pewnie i tak nigdy się nie skończy. Sam marszałek zwykł ponoć mówić, że prawda jest jak pewna część

środa, 20 czerwca 2012

Roman May i jego przemysłowe imperium


Nazwisko Romana Maya jest raczej znane poznaniakom, zwłaszcza tym ze Starołęki, a także mieszkańcom Lubonia.  Na ogół kojarzy się ono z fabryką chemiczną, którą w istocie założył, jednak jego spadkobiercy, a wśród nich przyszły prezydent Poznania - Cyryl Ratajski, rozwinęli biznes Maya do rozmiarów koncernu o międzynarodowym zasięgu. Dzieje rodzinnej fortuny Mayów przypominają bohaterów serialowej Dynastii, z tą wszakże różnicą, że dzieci Romana Maya nie odnajdywały się w cudowny sposób na całym świecie. May, w przeciwieństwie do Blake’a Carringtona, nie wzbogacił się na ropie, a na nawozach sztucznych. W rodzinie Mayów nie było też kobiet o urodzie i charakterze Alexis. Fortuna rosła, rodzina przejmowała kolejne przedsiębiorstwa, ale nic nie trwa wiecznie. Skutki światowego kryzysu z 1929 roku nie ominęły i Poznania. Kilka nietrafionych inwestycji okazało się zabójcze w kryzysowym okresie. Rodzinne imperium Mayów upadło.

Wizerunek Romana Maya, źródło: Wikimedia.

Roman May pochodził ze spolszczonej niemieckiej rodziny, osiadłej w Wielkopolsce już na pewno w drugiej

niedziela, 17 czerwca 2012

Poznańskie organy Ladegasta


Gdyby zapytać przeciętnego przechodnia, gdzie znajdują się najsłynniejsze organy w Polsce, sądzę, że większość odpowie, że w katedrze oliwskiej, część wspomni o organach w Leżajsku lub Świętej Lipce. Ciekawe jednak, ile osób wymieniłoby organy z poznańskiej fary, jako jeden z najlepszych tego typu instrumentów w kraju. Tymczasem organy Friedricha Ladegasta zasługują na uwagę nie tylko ze względu na wspaniale dźwięki, ale przede wszystkim na fakt, że ich twórcą był jeden z najwybitniejszych budowniczych organów w dziewiętnastowiecznej Europie, oraz dlatego, że instrument ten zachował swój wygląd i brzmienie z 1876 roku, kiedy to ukończono jego budowę. Nie można tego powiedzieć o innych, starszych i bardziej znanych polskich organach.

Organy Ladegasta w poznańskiej farze, źródło: Wikimedia.

Cała historia zaczęła się w 1870 roku. Ówczesny proboszcz parafii farnej, ksiądz Walerian Ziętkiewicz, otrzymał z rąk pewnej anonimowej po dziś dzień parafianki 4000 talarów na budowę nowych organów.

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...