Poznańskie koziołki

niedziela, 26 sierpnia 2012

Pomniki dziewiętnastowiecznego Poznania


Pomniki, bez nich trudno dziś wyobrazić sobie nasze miasta. W dawnych wiekach były wznoszone ku czci świętych i władców, dopiero w wieku XIX, nastąpiła ich stopniowa „demokratyzacja”. Zaczęto bowiem wznosić pomniki ludziom zasłużonym na polu nauki i kultury, bohaterom narodowym, a także zaczęły one uosabiać idee, czyny i legendy, które legły u podstaw kształtowania się nowoczesnych narodów.

Pomniki, to bodaj jedyne obiekty, które w równym stopniu interesują historyków, socjologów, politologów, urbanistów, architektów, historyków sztuki, a także specjalistów od dziejów propagandy. Historyków interesują przede wszystkim dzieje powstania monumentów i ich wymowa ideologiczna, socjologów fascynuje sposób, w jaki oddziaływają one na społeczeństwo, a także przebieg akcji zbiórki funduszy na ich wystawienie. Politolodzy zastanowią się zapewne, czy wyrażały one oficjalną ideologię i program polityczny 

środa, 15 sierpnia 2012

Poznańscy ułani


Wciąż gotowi do kochania,
To ułani są z Poznania.

Dziś Święto Wojska Polskiego, ustanowione w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej 1920 roku, pogardliwie nazywanej „Cudem nad Wisłą”. Określenie to ukłuli zwolennicy Narodowej Demokracji, wrodzy wobec marszałka Józefa Piłsudskiego, aby w ten sposób zdyskredytować jego osiągnięcia. Myślę, że to dobry moment na przypomnienie historii formacji wojskowej, która nieodmiennie wiążę się z Poznaniem, a więc 15. Pułku Ułanów Poznańskich. Miasto było honorowym szefem tej jednostki kawaleryjskiej, a ułani z Poznania walczyli również w wojnie polsko-bolszewickiej.

Proporczyk 15. Pułku Ułanów Poznańskich, źródło: Wikimedia.

Pierwszy wielkopolski oddział kawalerii powstał jeszcze podczas powstania wielkopolskiego, 28 grudnia 1918 roku, na terenie opanowanych przez powstańców koszar pruskiego 1 Pułku Królewskich Strzelców

niedziela, 12 sierpnia 2012

Na scenach kabaretów międzywojennego Poznania


Podstawowym problemem badacza dziejów kultury dwudziestolecia międzywojennego jest niezwykła obfitość materiału. Żadna inna epoka w historii naszego kraju nie zanotowała podobnej eksplozji talentów i to praktycznie w każdej dziedzinie. Pisali wówczas najwybitniejsi literaci z Reymontem, Żeromskim, Nałkowską i Dąbrowską na czele, tworzył Tuwim, Wierzyński, Pawlikowska-Jasnorzewska, malowała Stryjeńska, Witkacy, komponował Szymanowski. Na scenie grali Jaracz, Junosza-Stępowski i Węgrzyn, na deskach kabaretu śpiewała Ordonka, tańczyły: Zula Pogorzelska i Loda Halama. Popularnością cieszyli się aktorzy filmowi ze Smosarską i Żabczyńskim na czele. (S. Koper, Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej, Warszawa 2010). Listę wyżej wymienionych twórców, aktorów, pisarzy, muzyków i tancerzy, których najlepsze lata działalności artystycznej przypadały na okres międzywojenny, można by poszerzyć jeszcze o wiele nazwisk, co dowodzi tego, jak wielką rolę w historii polskiej kultury odegrał właśnie ten okres. Centrum życia artystycznego

środa, 8 sierpnia 2012

Próby emancypacji poznańskich Żydów w pierwszej połowie XIX wieku


Według Słownika Wyrazów Obcych „emancypacja”, to uwolnienie się od zależności i poddaństwa, ucisku; usamodzielnienie się; uzyskanie równouprawnienia. W przypadku Żydów, emancypacja oznaczała zrównanie ich w prawach z pozostałymi obywatelami danego państwa. Ruch zmierzający do emancypacji, a w konsekwencji także do stopniowej asymilacji ludności wyznania mojżeszowego, narodził się w Prusach w połowie XVIII wieku i nosił nazwę „Haskala”. Powstał on pod wpływem idei oświeceniowych i dążył do wyrwania Żydów z kulturalnego i cywilizacyjnego getta, w którym żyli oni od stuleci, a także ich stopniowej integracji ze społeczeństwem. Pierwszym krokiem dla pełnej asymilacji było jednak zdobycie pełni praw obywatelskich i politycznych.

J. Scheich, Studiowanie Talmudu, źródło: Wikimedia.

Ideą haskali była nie tylko walka o emancypację Żydów. Był to także ruch intelektualny postulujący

niedziela, 5 sierpnia 2012

Dzieje "poznańskiej Wenecji"


Chwaliszewo, jedna z najbardziej charakterystycznych dzielnic Poznania, w latach 1444 – 1800 była odrębnym miastem, należącym do poznańskiej kapituły katedralnej. Powstało ono na wyspie położonej pomiędzy rozlewiskami Warty i posiadało przez wieki specyficzny klimat i, co tu dużo mówić, nie cieszyło się dobrą sławą. Zawdzięczało to głównie słynnym „juchtom”, czyli swego rodzaju romantycznym chuliganom, którzy przesiadywali w miejscowych knajpach, a swoje porachunki załatwiali za pomocą pięści i noża. Przypominali oni nieco lwowskich batiarów. Po włączeniu w granice Poznania w 1800 roku, skończyła się historia miasta Chwaliszewa, które odtąd stało się rzemieślniczą, a później robotniczą dzielnicą. Dziś sława Chwaliszewa mocno już przebrzmiała, a sama dzielnica leży na uboczu i jest omijana przez turystów, sama zresztą mocno podupadła. O ile jednak ciężko sobie wyobrazić Poznań bez Wildy, Jeżyc, czy Łazarza, tak nie sposób mówić o Poznaniu, pomijając Chwaliszewo. Pora więc opowiedzieć o tym miejscu, zwanym też

niedziela, 15 lipca 2012

Poznański debiut Władysława Hańczy


Wszyscy chyba znamy trylogię komediową Sylwestra Chęcińskiego: Sami swoi (1967), Nie ma mocnych (1974), Kochaj albo rzuć (1977) i niezapomniany duet dwóch zadziornych i niezwykle upartych zabużańskich chłopów, którzy usiłują na nowo zorganizować sobie życie na Ziemiach Odzyskanych, czyli Kargula i Pawlaka. W roli Władysława Kargula wystąpił Władysław Hańcza, wybitny i charakterystyczny aktor, który miał zostać… inżynierem włókiennictwa i niejako przez przypadek został aktorem teatralnym i filmowym, a później również reżyserem i wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Decyzję o wyborze aktorskiej kariery podjął Hańcza w Poznaniu, do którego trafił również przez czysty przypadek. Tutaj też zadebiutował i zdobył pierwsze doświadczenia na teatralnych deskach.

Władysław Hańcza, źródło: www.e-teatr.pl

Rola Kargula we wspomnianej już trylogii komediowej, nie była jedyną wielką kreacją tego aktora. W filmie zadebiutował on w 1947 roku. Szerszej publiczności znany jest głównie z drugoplanowych ról w filmach i serialach.

środa, 11 lipca 2012

Najcenniejsza relikwia poznańskiej katedry


Papież Stefan VII wysyłając Jordana Biskupa do zamieszkującego w Poznaniu księcia Mieczysława, aby wstęp jego na biskupstwo poznańskie uczynić tym przyjemniejszym duchowieństwu i ludowi, dał miecz, którym według podania miał św. Piotr uciąć w Ogrodzie Oliwnym uchu Malthusowi, słudze Arcykapłana, czyli też inny użyty w to miejsce i pobłogosławiony, a to na pamiątkę tego sławnego czynu Apostoła. Tak przez ten miecz miał Kościół Poznański, pozyskać wiecznotrwały klejnot, któryby, jako od widzialnej Głowy Chrystusowego Kościoła i następcy św. Piotra ku jego czci, świetności jego imieniu i tytułu udarowany i zaszczycony mógł się cieszyć. Miecz ten jeszcze po dziś dzień w wielkim pozostaje poszanowaniu. Tymi słowami Jan Długosz w Żywotach Biskupów Poznańskich jako pierwszy wspomina o mieczu przechowywanym w skarbcu katedry poznańskiej, uznając go za miecz św. Piotra. Pomylił jednak imię papieża. Stefan VII nie mógł podarować biskupowi Jordanowi

niedziela, 8 lipca 2012

Łacińskie inskrypcje na poznańskim Ratuszu, część 2

Dziś rozszyfrowujemy pozostałe inskrypcje z poznańskiego ratusza.

Źródło: Wikimedia.

Na zachodniej fasadzie ratusza znajdują się dwa zbiory sentencji odnoszących się do wojny i pokoju. Dwa pierwsze napisy pochodzą ze zbioru sentencji Andreasa Eboriensisa z 1585 roku: PAX OPTIMA RERUM (Pokój najlepszą z rzeczy) oraz PACEM AMANTES DEUM QUI EST AUTOR PACIS AMANT (Kochający pokój kochają Boga, który jest twórcą pokoju). Następna inskrypcja: DULCE BELLUM INEXPERTIS (Słodka wojna niedoświadczonym) pochodzi z utworów Erazma z Rotterdamu. Dwie kolejne sentencje są do siebie podobne. Pierwsza głosi co następuje: QUI DESIDERAT PACEM PRAEPARET BELLUM (Kto pragnie pokoju, przygotowuje się do wojny), druga brzmi: FOELIX CIVITAS QUE TEMPORE PACIS BELLA NUTRIT (Szczęśliwe miasto, które w czasie pokoju przygotowuje się do wojny). Pierwsza z cytowanych inskrypcji pochodzi ze zbioru Eboriensisa, a druga

środa, 4 lipca 2012

Łacińskie inskrypcje na poznańskim Ratuszu, część 1


Jak zapewne wielu spośród Czytelników, kiedy chcę spotkać się ze znajomymi i przyjaciółmi na Starym Rynku, zwykle obieramy pręgierz, jako miejsce zbiórki. Mam niestety tę wadę (lub zaletę), że jestem przesadnie punktualny, więc bywa, że pod pręgierzem zjawiam się kilkanaście minut przed czasem. Dla zabicia czasu lubię patrzeć na fasadę ratusza i staram się rozszyfrować namalowane tam łacińskie sentencje, ale niestety z bardzo mizernym skutkiem. Uczyłem się co prawda łaciny na studiach i muszę przyznać, że lubiłem ten język, ale od tamtego czasu upłynęło już sporo wody w Warcie. Na szczęście udało mi się dotrzeć do materiałów, w których nie tylko znaleźć można tłumaczenia inskrypcji na ścianach ratusza, ale także poznać ich pochodzenie i ciekawą historię ich powstania.

Źródło: Wikimedia.

Pierwsze inskrypcje na ratuszu pojawiły się po przeprowadzeniu przebudowy gmachu przez Jana Baptystę Quadro w połowie XVI wieku, nie wiadomo jednak co głosiły. Podczas prac konserwatorskich w latach

czwartek, 28 czerwca 2012

Poznański romantyk - Ryszard Wincenty Berwiński


Skończyłem jednak patriotycznie,
Skończyłem czysto po polsku –
Bo nie skończyłem!
Ryszard W. Berwiński, Don Juan poznański.

Biografia Ryszarda Berwińskiego, wybitnego poety romantycznego drugiego pokolenia, działacza politycznego i badacza folkloru, nie pasuje do dziewiętnastowiecznego Poznania. No bo jak to, romantyczny poeta w mieście, które ponad wszystko ceniło sobie realizm, pracę, i którego mieszkańcy twardo stąpali po ziemi. Poeta nie pasuje do idei pracy organicznej i działalności społecznikowskiej, a z poezji nie da się stworzyć fabryk, pracować w handlu i na roli, ku pożytkowi zniewolonego narodu. W dodatku człowiek ten walczył  z bronią z ręku i właściwie do końca życia nie stracił wiary w tę walkę. Wprawdzie, Marcinkowski i

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...