Poznańskie koziołki

niedziela, 2 listopada 2014

Od Wszystkich Świętych do Andrzejek, czyli listopad w wielkopolskiej tradycji ludowej

L
istopad rozpoczyna się dniem Wszystkich Świętych, następnie mamy Zaduszki (2 listopada), później, 11 listopada, obchodzimy św. Marcina, 25 przypadają Katarzynki (dzień św. Katarzyny), a miesiąc kończy dniem św. Andrzeja, w tradycji zwanego Andrzejkami. Opuśćmy na chwile Poznań (choć nie do końca) i przenieśmy się na wielkopolską wieś, aby zobaczyć, jak lud obchodził te listopadowe święta.


Wszystkich Świętych i Zaduszki
Zarówno dzień Wszystkich Świętych, jak i Zaduszki, to w tradycji ludowej okres modlitw za zmarłych i czas, w którym odwiedzamy ich groby. Święto Wszystkich Świętych wprowadził w 835 roku papież Grzegorz IV, jako dzień, w którym Kościół wspomina wszystkich znanych i nieznanych świętych. Papież Grzegorz nakazał obchodzić to święto w dniu 1 listopada. Dzień Zaduszny, zwany popularnie Zaduszkami, wprowadził opat klasztoru benedyktyńskiego w Cluny św. Odilon, jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków ku czci zmarłych. Odilon nakazał obchodzić Zaduszki w dzień po Wszystkich Świętych, czyli 2 listopada. Z czasem zwyczaj ten przyjął się w całym chrześcijaństwie zachodnim. Tradycyjnie w tym dniu chrześcijanie modlą się za wszystkich zmarłych.

Źródło: Wikimedia.

Słowianie w okresie przedchrześcijańskim składali ofiary ku czci zmarłych i odprawiali obrzędy im poświęcone nawet kilka razy w roku. Wiele z tych praktyk było żywych jeszcze wiele wieków po wprowadzeniu chrześcijaństwa, a nawet, w szczątkowej formie, przerwało do dzisiaj. Tradycyjnie, przed 1 listopada porządkuje się i ozdabia groby najbliższych, o czym chyba nie trzeba specjalnie informować. Wzmożony ruch na cmentarzach widzimy już na co najmniej tydzień przed świętami. W dniu Wszystkich Świętych zapala się znicze i świece ku czci tych, którzy odeszli. W ludowych wierzeniach silne zakorzenione było przekonanie, że 1 i 2 listopada dusze zmarłych przebywają w pobliżu cmentarzy. Dawni Słowianie składali jedzenie jako ofiarę zmarłym. Zwyczaj ten przetrwał długo, choć walczyli z nimi księża, widząc w tym, nie bez racji, relikt pogaństwa. W pewnym stopniu zastąpiono dawne zwyczaje zanoszenia jedzenia na groby, udzielaniem jałmużny i dzielenia się chlebem „za dusze zmarłych”, który to zwyczaj był praktykowany jeszcze w okresie międzywojennym w niektórych rejonach Wielkopolski i na Kujawach.

Cmentarz junikowski, źródło: Wikimedia.

Świętego Marcina
W ludowej tradycji dzień św. Marcina (11 listopada) uważano za początek zimy. Jeśli w dniu tym spadł śnieg, oznaczało to, że nadchodząca zima będzie sroga. Oczywiście poznaniakom dzień 11 listopada kojarzy się przede wszystkim z górą słynnych rogali świętomarcińskich. Jest to wyłącznie poznańska tradycja, choć istnieje zwyczaj wypiekania pieczywa obrzędowego także w innych regionach naszego kraju. Tradycja wypieku rogali wiąże się z pradawnym zwyczajem składania ofiar ze zwierząt bogom, właśnie w tym czasie. Z czasem, zwierzęta zastąpiło obrzędowe pieczywo w kształcie bydlęcych rogów. Zwyczaj taki był bardzo popularnych w niektórych rejonach Niemiec, na Śląsku i w Czechach. Do Poznania przynieśli go zapewne osadnicy niemieccy.

Święty Marcin, źródło: Wikimedia.

Na gruncie poznańskim zwyczaj wypieku rogali wiązano z osobą św. Marcina. Według legendy, jego koń zgubił tu podkowę i dlatego rogale mają kształt podkowy. Św. Marcin był patronem piekarzy i tutejszy cech tych rzemieślników skupił się wokół kościoła św. Marcina. Piekarze chcąc uczcić dzień swojego patrona, przejęli dawną ludową tradycję i wypiekali w tym dniu rogale w kształcie podkowy. Tradycja ta sięga przynajmniej połowy XIX wieku, ale wyczaj ten upowszechnił się dopiero w okresie międzywojennym.

Rogale świętomarcińskie, źródło: Wikimedia.

Katarzynki i Andrzejki
Zwyczaj wróżenia sobie w dniu 25 listopada (dzień św. Katarzyny) i 30 listopada (dzień św. Andrzeja) ma bardzo długą, bo średniowieczną jeszcze tradycję. Co ciekawe, w wigilię św. Andrzeja wróżyły sobie dziewczęta, natomiast wieczór poprzedzający dzień św. Katarzyny, przeznaczony był na wróżb dla chłopców. Głównym tematem wróżb były sprawy matrymonialne. Próbowano sobie wywróżyć imię przyszłego męża, bądź żony, poznać przypuszczalną datę ślubu, czy też po prostu potwierdzić, czy uczucia zostały dobrze ulokowane i obecna sympatia stanie się towarzyszem/towarzyszką życia. O ile zwyczaj wróżenia w wigilię św. Katarzyny już właściwie zanikł, tak wróżby andrzejkowe przetrwały do dziś w niemal niezmienionej formie. Najważniejszym sposobem na odgadniecie przyszłości, było lanie wosku. Kościół bezskutecznie zwalczał te praktyki. 

H. Siemiradzki, Noc św. Andrzeja, źródło: Wikimedia.

Wiara w magiczną moc wosku sięga średniowiecza. Najstarsze wzmianki o wykorzystywaniu go do wróżb pochodzą z XIV i XV wieku. W XVI wieku podczas procesów czarownic w Poznaniu, kilka kobiet zostało oskarżonych właśnie o lanie wosku w celu zgłębiania tajemnic przyszłości. Oprócz wosku lano też ołów i cynę. Oskar Kolberg w połowie XIX wieku tak pisał o zwyczajach związanych z dniami: św. Katarzyny i św. Andrzeja: Tak młodzieńcy w wigiliją św. Katarzyny, dziewczęta zaś w wigiliją św. Andrzeja, bacznie na sny uważają; kładą kartki różnoimienne, co do osób pod poduszki, albo ołów roztopiony na zimną wodę wylewają; z wyciągniętego zaś losu imienia lub kształtu utworu z ołowiu, wnioskują o swych narzeczonych. Obok tego, w wigiliją św. Andrzeja dziewczęta chciwe wiadomości, która z nich najprzód się wyda, składają każda po jednym trzewiku. Trzewiki te od ściany przeciwległej drzwiom do sieni, kładą na podeszwie, czubkami do drzwi w linii prostej, jeden za drugim, a gdy ich braknie, ostatni z tyła na przód umieszczając; który z nich pierwszy za próg dosięgnie, tego właścicielka naprzód za mąż pójdzie, a następnie porządkiem wychodzących trzewików.
Na Pałukach (pogranicze wielkopolsko-kujawskie), wyglądało to następująco: I tu, jak wszędzie, są jeszcze w zwyczaju wróżby tyczące się przyszłego postanowienia. Najpowszechniejszym jest zwyczaj, że panny zawiązują gąsiorowi oczy płatkiem lub taśmą i puszczają, by biegał po izbie, w której się znajdują. Do której gąsior swe skieruje kroki, a najprzód pójdzie za mąż. W okolicach Trzemeszna jeszcze po II drugiej wojnie światowej bardzo popularna była wróżba polegająca na tym, że dziewczyny w wigilię św. Andrzeja kładły kromkę chleba na ziemi, a następnie wypuszczały psa. Czyją kromkę najpierw złapał pies, ta pierwsza wyjdzie za mąż.

Andrzejkowe lanie wosku, źródło: Wikimedia.

Jak już wspomniałem, zwyczaj wróżenia w wigilię św. Katarzyny, właściwie już w Wielkopolsce zanikł. Pamięć o nim zachowała się niemal wyłącznie na Biskupiźnie (część powiatu gostyńskiego ze stolicą w Krobi, która w przeszłości należała do biskupów poznańskich) oraz na pograniczu Wielkopolski i ziemi wieluńsko-sieradziej. Natomiast żywy jest wciąż zwyczaj wróżenia w Andrzejki. Dziś, jak dawniej leje się wosk w wigilię św. Andrzeja, choć obecnie jest to raczej zabawa.

Andrzejki to oczywiście nie tylko wróżby, to także, a może nawet przede wszystkim czas zabaw, w końcu, to ostatnia okazja, by wybawić się przed Adwentem. Oddajmy jeszcze raz głos Oskarowi Kolbergowi: W ostatni dzień listopada urządzano wspólną zabawę, tzw. andrzejki. Był to już ostatni dzień przed Adwentem, okresem, w którymi nie urządzano tańców, wesel i zabaw. Przede wszystkim bawiła się młodzież, i to w domach, a nie w karczmie.  

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele ze zwyczajów i tradycji ludowych, tak żywych jeszcze dzisiaj, ma bardzo starą metrykę. Obrzędowość listopadowa nie jest wprawdzie tak bogata, jak bożonarodzeniowa czy wielkanocna, ale także jest godna uwagi.

P.S. Wszystkim, którzy interesują się wsią wielkopolską i jej tradycjami, zapraszam do odwiedzenia arcyciekawej strony: Wielkopolska-country.pl: http://www.wielkopolska-country.pl/

Źródło

A. Brencz, Wielkopolski rok obrzędowy. Tradycja i zmiana, Poznań 2006.

4 komentarze:

  1. bardzo ciekawy tekst :) miejmy nadzieję, że w niektórych miejscach te zwyczaje przetrwają jeszcze długi czas
    gordent

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeśli będziemy pielęgnować stare tradycje, to one przetrwają.

      Usuń
  2. Narobiłeś nam smaka na Świętomarcińskiego rogala :)
    Nie wiedziałem że w magiczne moce wosku wierzono już tak wcześnie - XIV wiek, no no.. :)
    Pozdrawiamy serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to nie pozostaje Wam nic innego, tylko przyjechać do Poznania i zajadać się rogalami :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...