Poznańskie koziołki

niedziela, 21 sierpnia 2011

Bułgarzy w Poznaniu


Kabaczki, bakłażany, papryka, kalafior, to warzywa, które jeszcze do niedawna były uważane za dość egzotyczne, a dziś już powszechnie występują na polskich stołach. Ilu z nas zdaje sobie jednak sprawę, że w Poznaniu można było je kupować na Rynku Jeżyckim już kilka lat po II wojnie światowej? A to wszystko dzięki kilkudziesięcioosobowej grupie emigrantów z Bułgarii, zajmujących się warzywnictwem.

Flaga Bułgarii. Źródło: Wikimedia.

W Bułgarii na przełomie XIX i XX wieku zaobserwować można było spory ruch emigracyjny o podłożu ekonomicznym. Wsie były przeludnione, a gospodarstwa zbyt małe, żeby utrzymać całe rodziny. Stąd wielu Bułgarów zmuszonych było wyjechać „za chlebem”. Wyjeżdżali głównie do Niemiec, Austro-Węgier, Francji, Rumunii, Czech, obu Ameryk i Australii. Niewielka grupa Bułgarów dotarła także na ziemie polskie. W okresie międzywojennym w Polsce przebywało kilkuset przedstawicieli tej narodowości. Kilku z nich osiedliło się również w Poznaniu. W okresie II wojny światowej było ich ok. 60, sprowadzeni tutaj przez
Niemców (Bułgaria była sojusznikiem III Rzeszy). Po wojnie zostało ich zaledwie kilku, ale z czasem liczba ich rosła, osiągając ok. 200 osób, choć niestety nie dysponuję dokładnymi danymi.

Bułgarzy zajmowali się przede wszystkim uprawą warzyw. Warzywnictwo i ogrodnictwo jest jednym z filarów bułgarskiej gospodarki. Nic więc dziwnego, że przybywając do Polski, zajęli się właśnie tym. Tradycyjnie uprawiali cebulę, czosnek, pomidory, kapustę, paprykę, bakłażany, kabaczki, ogórki, fasolę, a także zioła: czubrycę, miętę itp. 

Bakłażan - warzywo rozpropagowane przez bułgarskich ogrodników. Źródło: Wikimedia.

W Poznaniu osiedlali się głównie na ówczesnych obrzeżach miasta: na Zawadach, Śródce i na Ratajach. Na Ratajach (górnym i dolnym tarasie) było ich najwięcej. Był okres, że mieszkało ich tam nawet 150 osób. Ziemia na Ratajach uchodziła za bardzo żyzną i świetnie nadawała się pod uprawę warzyw. Jeden z osiadłych tu Bułgarów wspomina: Ziemia ratajska była bardzo urodzajna. Położona na warstwie gliny długo trzyma wilgoć, co połączone z ogromną pracą, pielęgnacją doprowadziło do wyhodowania wspaniałych okazów warzyw. Nawet jak była susza, to tam wszystko i tak rosło (...) kalafiory ważyły po 10 kg, a liście rosły na 2 metry. Selery, jak głowy – półtora kilo jedna! Rano w maju, czerwcu człowiek wyszedł na pole i patrzył, jak rosa na nich lśniła żółto i niebiesko, nieraz wszystkimi kolorami... Ech, człowiek nie żałował sił, niczego, bo jak na to patrzył, to serce rosło. Bułgarzy, jako cudzoziemcy nie mogli kupować ziemi, ale mogli ją dzierżawić. Gospodarze ratajscy, początkowo dość nieufni, z czasem przekonali się do emigrantów i chętnie oddawali im ziemie w dzierżawę.

Bułgarscy ogrodnicy łączyli się w tzw. kompanię, czyli spółkę, liczącą 6-12 osób. Jej członkowie mieszkali i pracowali razem. Każdy miał ściśle określone zadania, a dyscyplina była surowo przestrzegana. Po zbiorach dzielono się zyskami po równo. Nasiona sprowadzano z Bułgarii i sprawdzano, jak przyjmą się z odmiennym klimacie. Początkowo większość prac wykonywano ręcznie, z czasem nastąpiła większa mechanizacja. Bułgarzy stosowali własne metody upraw, często nie znane w Polsce. Stosowali m. in. nawóz naturalny, dzięki czemu ich warzywa odznaczały się wielkimi walorami smakowymi i były dorodne. W Poznaniu uprawiali i upowszechniali stopniowo bułgarskie odmiany pomidorów, paprykę (słodką i ostrą), szeroką, żółtą fasolę bułgarską, kabaczki i  bakłażany. Warzywa te nie od razu przypadły poznaniakom do gustu, trzeba było wielu lat, aby nauczyli się je przyrządzać i jeść, stąd Bułgarzy uprawiali je przede wszystkim dla siebie. Ostrą paprykę kupowali za to studenci-obcokrajowcy, głownie z krajów arabskich, gdzie warzywo to jest bardzo rozpowszechnione. Oprócz wyżej wymienionych, bułgarscy ogrodnicy uprawiali też rzodkiewkę, kalarepę, seler, kalafiory i kilka odmian fasoli. Swoje warzywa sprzedawali głównie na Rynku Jeżyckim i Łazarskim, oraz na Placu Wielkopolskim. Początkowo poznaniacy odnosili się z rezerwą do przybyszów z dalekiej Bułgarii, jednak z czasem się do nich przekonali. Pomogła w tym otwartość Bułgarów i oczywiście owoce ich ciężkiej pracy. Emigranci bardzo szybko się asymilowali, żeniąc się często z Polkami. Upowszechniali też dania z kuchni bułgarskiej, oraz propagowali większe spożycie warzyw, niż mają to w zwyczaju nasi rodacy. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, większość sprzedających na Rynku Jeżyckim, to Bułgarzy.

Rynek Jeżycki. Źródło: Wikimedia.

Prawdziwą tragedią dla bułgarskich ogrodników była decyzja władz miasta, o wysiedleniu gospodarzy w Rataj i wybudowaniu tam osiedli mieszkaniowych. Było to związane z szybkim zaludnianiem się miasta. Bułgarzy protestowali, ale na nic się to nie zdało. Część z nich wyjechała, a reszta przeniosła się do podpoznańskich wsi.

Papryka słodka - ją również zawdzięczamy Bułgarom. Źródło: Wikimedia.

Dziś niewielu już Bułgarów zajmuje się hodowlą warzyw. Część gospodarstw przejęli ich dzieci i wnuki. Warto jednak pamiętać, jedząc na przykład paprykę, czy faszerowane bakłażany, ile im zawdzięczamy.

Źródło:
Urszula Kaczmarek, Bułgarscy ogrodnicy, w: Rataje i Żegrze, „Kronika Miasta Poznania”, 3, 2001.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy artykuł, naprawdę przyjemnie się to czyta.

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...