Poznańskie koziołki

czwartek, 12 stycznia 2012

Krynoliny, gorsety, surduty i cylindry. Kilka słów o modzie dziewiętnastowiecznego Poznania, część 2


Dziś prezentuję drugą część tekstu o modzie w Poznaniu XIX wieku. Część pierwsza ukazała się w grudniu. Tym razem przyjrzymy się modzie z okresu przełomu XIX i XX wieku, zwanego też „belle èpoque” („piękna epoka”), lub secesją.

Źródło: Wikimedia,

„Belle èpoque”, to okres mniej więcej od lat 70. XIX wieku do wybuchu I wojny  światowej. Żyjący wówczas ludzie rzeczywiście czuli, że żyją w „pięknej epoce”. W Europie panował pokój. Demokracja zdobywała kolejne kraje na całym kontynencie, z wyjątkiem Rosji, w której car mógł z pełną świadomością powiedzieć „Państwo, to ja!” oraz Turcji, ale „chorego człowieka Europy” mało kto już poważnie traktował. Kwitła sztuka, literatura i muzyka, a przede wszystkim opera, choć coraz popularniejszymi stawały się lżejsze formy, jak operetka. Pojawił się też kabaret, a w końcu kino. Postęp naukowy nie miał sobie równych. Okiełznano już elektryczność, zbudowano silnik spalinowy, co doprowadziło do wynalezienia
automobili, a w końcu pierwsi ludzie wbili się w przestworza za pomocą machin latających. Wydawałoby się, że człowiek jest w stanie zapanować nad naturą, jednak zatonięcie „Titanica” w 1912 roku, udowodniło, jak bardzo ludzie się mylą. W sztuce zapanowały impresjonizm i secesja. Zmienił się też styl życia. Coraz więcej czasu spędzano na świeżym powietrzu. Upowszechniła się turystyka, zwłaszcza wysokogórska. Polacy z trzech zaborów spotykali się w Tatrach. Zmiana stylu życia dotyczyła również mody.

Źródło: Wikimedia.

Dla Poznania „belle epoque”, to przede wszystkim początek wielkiego rozwoju, dzięki uwolnieniu miasta z okowów twierdzy. Moda tak dalece się zdemokratyzowała, że o ile w pierwszej połowie XIX wieku nie spotykało się na ulicy zbyt wielu osób modnie ubranych i bez problemu można było rozpoznać status społeczny przechodnia, o tyle na przełomie wieków, zwłaszcza w niedzielę, ciężko było odróżnić bogatego kupca od rzemieślnika, a urzędnika od arystokraty. Praktycznie każdy mógł sobie już pozwolić na modny strój.

Źródło: Wikimedia.

Zacznijmy od mody kobiecej. Suknie stawały się prostsze i bardziej obcisłe, bez trenu czy turniury. Nie eksponowano już bioder, lecz ramiona. Gorset nie ściskał już biustu lecz biodra. Ważną częścią stroju kobiecego był żakiecik i bluzka. Pojawił się wełniane swetry. Kobiety często zakładały futra, nie tylko na mrozy zresztą. Zwiększył się repertuar strojów noszonych na różne okazje, jak jazda automobilem, rowerem, czy piknik. Suknie stały się bardziej kolorowe, fryzury zaś bardziej naturalne. Do łask wróciły warkocze. Oczywiście żadna kobieta nie wyszłaby z domu bez kapelusza, które charakteryzowały się fantazyjnymi ozdobami. Moda bynajmniej nie faworyzowała nastolatek. Jedno z czasopism głosiło, że: Zenitem piękności kobiety są lata między 35 a 40 rokiem życia.

Źródło: Wikimedia.

Dzięki produkcji przemysłowej stroje kobiet ze wszystkich warstw społecznych zbliżyły się do obowiązującej mody, choć mimo wszystko nadal istniały spore różnice w sposobie ubierania się. Nie były one jednak tak rażące, jak wcześniej. Najbogatsze poznanianki ubierały się w stroje szyte na miarę z modnych wówczas materiałów, jak: wełna, jedwab, tafta, aksamit, satyna i welwet.

Źródło: Wikimedia.

Żony i córki robotników i rzemieślników dzieliły swą garderobę na „szaty niedzielne” i „szaty domowe”. Strój niedzielny składał się z spódnicy, najczęściej ciemnej, jako, że kolor ten pasował do wszelkich okoliczności i białej bluzki. Starano się, aby strój ten zawierał pewne elementy dekoracyjne, jak efektowny kołnierzyk, czy ładne zapięcie. Do codziennych prac używano strojów wykonanych z tańszych materiałów, jak: perkal, płótno i flanela. Obowiązkowy był fartuch z szarego płótna. Zaradne gospodynie miały ich kilka, oddzielnie do gotowania, czyszczenia pieca, szorowania, i szycia. W dni świąteczne można było spotkać bamberki ubrane w barwne stroje, składające się z wysokich czepców, kaftaników i kilku warstw spódnic, sięgających powyżej kostek.

Źródło: Wikimedia.
Moda męska nieznacznie się zmieniła w porównaniu z latami poprzednimi. Obok surdutu coraz częściej nosiło się marynarki. Spodnie zmieniły wygląd i były zaprasowywane „w kant”. Głowy nakrywano miękkimi kapeluszami, melonikami i różnego rodzaju czapkami, zwanymi cyklistówkami. Na oficjalne okazje zakładano frak, lub jego odmianę, tzw. jaskółkę. Szyje opinały wysokie, sztywne kołnierzyki, zwane „Vatermörder” (ojcobójca). Na głowę zakładano obowiązkowy cylinder. Pojawiła się cała gama strojów turystycznych i sportowych. Modne były długie płaszcze i futra. Nie mniej najbardziej charakterystycznym przejawem mody męskiej tego okresu było upowszechnienie się marynarek, z tą różnicą, że na codzień noszono marynarki z gorszych materiałów, a od święta ze znacznie droższych.

Źródło: Wikimedia.

Stroje dzieci już dawno przestały być tylko kopiami strojów dorosłych. Małe dziewczynki i chłopcy nosili sukienki tak długo, aż nie nauczyły się chodzić. Starsze dziewczynki nosiły sukienki do kolan. W dni powszednie sukienki były skromne, granatowe, popielate lub beżowe. Jedynie kołnierzyki i mankiety bywały białe. Od święta zakładano sukienki w jaśniejszych i weselszych barwach. Dziewczynki do dwunastego roku życia ubierały fartuszki na szelkach z płótna lub batystu. Gdy panna skończyła szesnaście lat, otrzymywała pierwszą, „dorosłą” sukienkę i gorset. Chłopcy, jak tylko nauczyli się chodzić, to zakładano im spodenki do kolan. Górną część stroju stanowiły bluzy. Bardzo popularne i znane zresztą z literatury i filmów były stroje marynarskie, które nosiły dzieci. Chłopcy nosili białe spodnie i również białą bluzę, a na głowę zakładali czapki marynarskie ze wstążkami. Mało kto jednak wiedział, że gorącym propagatorem tego typu strojów był admirał Alfred von Tirpitz, szef Urzędu Rzeszy dla Spraw Floty. Stroje marynarskie miały propagować w społeczeństwie idee Niemiec, jako mocarstwa morskiego.

Źródło: Wikimedia.

Właściwie moda męska ukształtowana na przełomie XIX i XX wieku nie wiele się do dziś zmieniła. Nie da się tego powiedzieć o modzie kobiecej. „Belle époque” uwolniła jednak kobiety od niewygodnych krynolin, turniur i trenów.

Źródło:
M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu. Życie codzienne miasta 1815 – 1914, Poznań 1982.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...