Poznańskie koziołki

niedziela, 28 czerwca 2015

"Naród Sobie", czyli narodziny i pierwsze lata Teatru Polskiego w Poznaniu

W
 ubiegłą niedzielę, 21 czerwca, minęło 140 lat od otwarcia Teatru Polskiego w Poznaniu. Już od dawna nosiłem się z zamiarem napisania tekstu o historii tej szacownej instytucji. Trudno wyobrazić sobie lepszy pretekst do jego napisania, niż okrągła rocznica założenia teatru, nawet jeśli miało to miejsce tydzień temu.

W środku kulturkampfu, w okresie coraz większego dokręcania śruby germanizacyjnej, w momencie, gdy triumfy święcił kanclerz Otto von Bismarck, w Poznaniu powstaje najważniejsza polska instytucja kulturalna zaboru pruskiego – Teatr Polski, wzniesiony dzięki datkom Polaków ze wszystkich zaborów. W teatrze, oprócz wystawiania dramatów, dawano też przedstawienia operowo-operetkowe, organizowano wystawy malarstwa i uroczystości patriotyczne. Zbudowanie Teatru Polskiego wywołało irytację i zazdrość władz państwowych i niemieckich obywateli miasta.
Przedstawię dziś historię teatru do 1918 r. Życie Teatru Polskiego w okresie międzywojennym, to temat na inną opowieść.

Teatr Polski, źródło: Wikimedia.

Teatr Polski w Ogrodzie Potockiego
Prusacy doskonale zdawali sobie sprawę ze znaczenia teatru dla propagowania języka niemieckiego, a z kolei Polacy wiedzieli, że tylko założenie stałej sceny, gdzie wystawiano by sztuki w języku polskim, może stanowić skuteczną zaporę przeciw dominacji niemczyzny. Zanim powstał Teatr Polski, w Poznaniu istniał tylko jeden budynek teatralny – Teatr Miejski, zbudowany w 1804 r. na placu Wilhelmowskim. W teatrze tym grywano czasem sztuki po polsku, problem był jednak w tym, że trzeba było uzyskać na to zgodę władz. 

Stary Teatr Miejski w Poznaniu (połowa XIX w.), źródło: Wikimedia.

Zbudowanie polskiego teatru stało się naglącą sprawą, choć zdano sobie sprawę, że nie ma co liczyć na władze pruskie. Jeśli Polacy chcą mieć własny budynek teatralny, to sami muszą go sobie wybudować. Paradoksalnie jednak, pomoc przyszła ze strony samych Niemców. W 1869 r. parlament Związku Północnoniemieckiego uchwalił tzw. ustawę procederową, która wprowadziła pewną liberalizację życia publicznego, a mianowicie przewidywała możliwość wystawienia sztuk teatralnych w języku innym niż niemiecki, bez konieczności uzyskiwania zgody władz administracyjnych. Polska prasa zaboru pruskiego natychmiast wystąpiła z inicjatywą budowy teatru polskiego. Co ciekawe, spotkało się to z życzliwym przyjęciem ze strony Polaków z innych zaborów. Zaczęto już nawet zbierać datki.

25 listopada 1869 r. powstała Komisja Tymczasowa, a już 18 grudnia tego samego roku, powołano Komitet Teatralny na czele z Adolfem hr. Bnińskim. W prace Komitetu włączył się także zasłużony poseł do parlamentu pruskiego, Kazimierz Kantak. Pojawił się jednak problem zebrania pieniędzy na postawienie teatru z wyborem miejsca, gdzie miał on stanąć. Osoby zaangażowane w projekt postanowiły powołać spółkę. 13 grudnia 1870 r. podczas walnego zebrania, uchwalono powstanie spółki z kapitałem zakładowym w wysokości 60 tys. talarów, podzielonym na 1200 akcji po 50 talarów. Wielkopolski arystokrata Bolesław hr. Potocki, właściciel pięknego pałacu w podpoznańskim Będlewie (ob. Ośrodek Konferencyjny Instytutu Matematycznego PAN), podarował spółce nieruchomość przy ul. Królewskiej 5 (ob. ul. Libelta). W dowód wdzięczności, spółkę nazwano „Teatrem Polskim w Ogrodzie Potockiego”. Darowizna Potockiego nie była jednak zupełnie bezinteresowna. W przypadku sprzedaży nieruchomości, Potocki miał otrzymać jej równowartość w akcjach, ponadto zażądał bezpłatnej loży w teatrze. Ostatecznie, otrzymał połowę bezpłatnych miejsc w loży, a druga połowa miała być za pół ceny. Potocki zrzekł się wszelkich procentów i dywidend. Wszelkie operacje bankowe zobowiązał się przeprowadzić bezpłatnie Bank Rolniczo-Przemysłowy Kwilecki-Potocki i Ska w Poznaniu. Powołanie spółki „Teatr Polski w Ogrodzie Potockiego” to świetny przykład zdolności organizacyjnych ówczesnych Poznańczyków. Czterdzieści lat pracy organicznej przyniosło efekty.

Zbiórka funduszy
Rozprowadzenie akcji rozpoczęto w lutym 1871 r. i już do maja rozeszły się wszystkie. Rozpoczęto więc subskrypcję, a akcję promocyjną rozciągnięto na inne zabory. W Galicji w zbiórkę funduszy zaangażowali się m.in.: lwowski poeta, Władysław Bełza i krakowski publicysta Teodor Żychliński, który w dodatku wyruszył też do Warszawy i Petersburga. Zebrane fundusze pozwoliły już oficjalnie zarejestrować spółkę i powołać jej zarząd. Wpisanie do rejestru odbyło się 22 kwietnia 1871 r., a na czele Rady Nadzorczej stanął Adolf hr. Bniński.

Wkrótce jednak pojawił się problem lokalizacji teatru. Nieruchomość ofiarowania przez Potockiego okazała się być niekorzystnie położona, leżała bowiem na peryferiach ówczesnego Poznania i do tego w pobliżu szpitala wojskowego i magazynów, co mogłoby utrudnić uzyskanie zgody władz na wybudowanie w tym miejscu teatru. Postanowiono sprzedać nieruchomość Potockiego i nabyć inną, należącą do budowniczego Stanisława Hebanowskiego przy ul. Berlińskiej 13 (ob. 27 Grudnia). Sam Hebanowski zresztą był autorem projektu gmachu teatralnego.

Teatr Polski (1893 r.), źródło: Wikimedia.

Budowa
Kamień węgielny pod budowę teatru wmurowano 8 czerwca 1873 r. Wkrótce jednak pojawiły się trudności. Grunt okazał się zbyt piaszczysty, co wymagało dodatkowych prac, a to z kolei spowodowało wzrost kosztów budowy. Pieniądze za akcję wpływały nieregularnie, trzeba było więc zaciągnąć pożyczkę pod hipotekę. Aby sfinansować budowę i spłacić pożyczkę, odwołano się do ofiarności Polaków z ze wszystkich zaborów, a czasy były trudne. Trwał właśnie kulturkampf i wzmożony ucisk germanizacyjny. Składanie datków na rzecz teatru uznano za obowiązek patriotyczny. Początkowo zakładano, że koszt budowy teatru wyniesie 55 tys. talarów, wkrótce koszty wzrosły do 83 tys., ale dzięki ofiarności Polaków, do 1882 r., zebrano 95 tys. talarów. Zdarzały się przypadki, że chłopi i ziemianie dobrowolnie opodatkowywali się na rzecz teatru, a w akcję zbiórki zaangażowało się wielu znanych ludzi.

Trudne początki polskiej sceny
Nadszedł wreszcie 21 czerwca 1875 r., dzień uroczystego otwarcia teatru. Polacy ze wszystkich zaborów byli dumni z tego pięknego budynku, który powstał ze składek społecznych i zwiastował nową erę w zmaganiach ze naporem germanizacji. Z drugiej strony, teatr wzbudzał nieukrywaną zazdrość ze strony Niemców. Trwała właśnie budowa nowego Teatru Miejskiego w miejsce starego, który miał już ponad siedemdziesiąt lat. Budowa nowego ślimaczyła się, mimo poparcia władz, a ponadto z trudem gromadzono potrzebną sumę. Nawet cesarz Wilhelm I zmuszony był sięgnąć do kieszeni. W końcu nowy Teatr Miejski (dzisiejszy budynek Arkadii) został ukończony w 1879 r., ale jego otwarcie nie było tak uroczyste, jak otwarcie Teatru Polskiego.

Nowy Teatr Miejski (koniec XIX w.), źródło: Wikimedia.

Sezon artystyczny otwarto 25 września 1875 r., a pierwszą sztuką, wystawioną na jego deskach, była Zemsta Aleksandra Fredry. Dyrekcję teatru objął Karol Doroszyński i pełnił tę funkcję do 1881 r. Początki działalności teatru były niezwykle trudne. Teatr zmagał się z kłopotami finansowymi, nie spłacono jeszcze wszystkich należności związanych z budową, a rozchody spółki przewyższały dochody. Nie pomoc władz jednak nie można było liczyć. Na szczęście dalej spływały datki od społeczeństwa, a w 1879 r. znakomity pisarz Józef Ignacy Kraszewski wystąpił z apelem o wpłacanie pieniędzy na rzecz teatru i sam wyasygnował 400 marek. Na apel pozytywnie odpowiedzieli Polacy z innych zaborów, zwłaszcza z Galicji. Pieniądze spływały nawet z Rosji i USA! W 1880 r., największa polska aktorka tamtych czasów, Helena Modrzejewska, przeznaczyła na rzecz polskiej sceny w Poznaniu całe honorarium za sześciodniowe występy, łącznie 6000 marek. Zresztą Modrzejewska miała sentyment do Poznania, bowiem występowała już w tym mieście w 1866 r. i tu poznała swojego przyszłego męża, Karola Chłapowskiego. Pisałem już o tym w tekście: Występy Heleny Modrzejewskiej na scenach poznańskich teatrów. Aktorzy występujący w Poznaniu często zrzekali się części lub całości gaży za swoje występy.

Helena Modrzejewska, źródło: Wikimedia.

Remedium na ciągłe kłopoty był udany, jak się okazało, pomysł dra Józefa Kusztelana, dyrektora Banku Związku Spółek Zarobkowych. W 1890 r. powołano spółkę budowlaną Pomoc, kupiono parcelę, oddzielającą teatr od ulicy Berlińskiej, rozebrano stary dom tam stojący i wybudowano okazałą kamienicę, a całkowity dochód z czynszów za luksusowe mieszkania i sklepy stał się podstawą materialną teatru. Autorem projektu kamienicy (nieistniejącej już niestety)  był wybitny architekt, Zygmunt Gorgolewski, twórca m.in. pałacu Twardowskich w Kobylnikach, gmachu PTPN, a zwłaszcza wspaniałej Opery Lwowskiej, będącej jego opus vitae.  

Zygmunt Gorgolewski, źródło: Wikimedia.

Pieniądze na zakup parceli i budowę kamienicy pochodziła oczywiście za składek społecznych, ale najwięcej przekazała nieoceniona Modrzejewska, hotel Bazar oraz magistraty Lwowa i Krakowa. W 1893 r. na frontonie Teatru Polskiego pojawił się znamienny napis „Naród Sobie”.

Kiedy poradzono sobie z kłopotami finansowymi, pojawił się problem postawy władz niemieckich, które robiły co mogły aby utrudnić życie teatru, bowiem zamknąć go nie mogły. Co prawda ustawa procederowa z 1869 r. zezwalała na wystawianie sztuk teatralnych w języku innym, niż niemiecki, ale władze rościły sobie prawo o ingerencji w repertuar teatralny. W Poznaniu działała cenzura teatralna, ustanowiona przez Prezydium Policji. Wydanie zgody na wystawienie danej sztuki zależało od dowolnej interpretacji jej treści, w zależności od bieżącej sytuacji politycznej. W 1908 r. władze wydały Wykaz zakazanych przez Poznańską Cenzurę Teatralną polskich sztuk teatralnych. Na liście znalazło się 35 tytułów. Zakazem wystawiania w Teatrze Polskim objęto m.in.: Wesele Stanisława Wyspiańskiego, Odsiecz Wiedeńską Wincentego Rapackiego i Panią Walewską Wacława Gąsiorowskiego. W teatrze, oprócz wystawiania dramatów, odbywały się także deklamacje, odczyty i wieczory, podczas których słuchano pieśni. Cenzura teatralna i tutaj interweniowała, zakazując np. śpiewania Bogurodzicy. Ponadto, zakazywano występowania poza sezonem aktorów nie posiadających obywatelstwa niemieckiego. Zmusiło to aktorów z Galicji i Kongresówki do wyjazdu z Poznania w okresie letnim.

Afisz zapowiadający występ H. Modrzejewskiej, źródło: Wikimedia.

Na afiszach
Dzieje teatrów dzieli się według okresów zarządzania nimi przez kolejnych dyrektorów. W czasie o którym mówimy, dyrektorami poznańskiego Teatru Polskiego byli: Karol Doroszyński (1875-1881), Łucjan Kościelecki (1881-1882), Aleksander Podwyszyński (1882-1883), Franciszek Dobrowolski (1883-1896), Edmund Rygier (1896-1908), Andrzej Lelewicz (1908-1912), Nuna Młodziejowska-Szczurkiewiczowa i jej mąż Bolesław Szczurkiewicz (1912 – 1914). Po zakończeniu I wojny światowej, dyrekcję ponownie objęło małżeństwo Szczurkiewiczów.

Franciszek Dobrowolski, źródło: Wikimedia.

Za rządów Doroszyńskiego grano głównie sztuki zagraniczne, nie stroniąc od przedstawień operowych i operetkowych. Co istotne, Doroszyński zapoznał poznaniaków z dramatem skandynawskim. Grano także polskie dramaty romantyczne i pozytywistyczne. Dwaj kolejni dyrektorzy: Kościelecki i Podwyszyński kierowali teatrem bardzo krótko, a ich rządu zakończyły się kłopotami finansowymi w jakich znalazła się ta instytucja. Franciszek Dobrowolski wprowadził bilety zniżkowe na dramaty o charakterze dydaktycznym i patriotycznym, a Edmund Rygier preferował współczesny dramat polski, a więc wystawiał sztuki Stanisława Wyspiańskiego i Gabrieli Zapolskiej. Za dyrekcji Andrzeja Lelewicza, na deskach teatru królowała opera i operetka, jednakże fakt, że dyrektor rolę pierwszo- i drugoplanowe obsadzał chórzystami, wywoływało głosy krytyki. Do najwybitniejszych dyrektorów w historii Teatru Polskiego, należeli bez wątpienia Bolesław i Nuna Szczurkiewiczowie. Stworzyli fenomenalny duet zarządzający, oboje byli zresztą aktorami, a wcześniej kierowali teatrem wileńskim. Ich ambicją było uczynienie z poznańskiego teatru czołowej polskiej sceny. Ich działalność przerwała I wojna światowa, ale po uzyskaniu niepodległości, powrócili do kierowania Teatrem Polskim.

Niezależnie od tego, kto kierował teatrem, w repertuarze nie brakowało nigdy sztuk Szekspira, Goethego, Schillera, Moliera, Gogola, Gorkiego, Ibsena, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Wyspiańskiego, Fredry, Bałuckiego i Zapolskiej. O randze Teatru Polskiego świadczył fakt, że wstawiano tu także opery i operetki. Poznaniacy mogli zapoznać się z największymi dziełami polskiej i światowej sztuki operowej. Wystawiono chyba wszystkie dzieła Stanisława Moniuszki i Karola Kurpińskiego. W interesującym nas okresie, zagrano także m.ni.: Traviatę, Trubadura i Ernaniego Giuseppe Verdiego, Córkę Pułku Gaetano Donizettiego, Cyrulika Sewilskiego i Faworytę Gioacchino Rossiniego, Fausta Charlesa Gounoda, Carmen Georgesa Bizeta, Madame Butterfly Giacomo Pucciniego i inne.

Teatr Polski (1918 r.), źródło: Wikimedia.

Zespół aktorski Teatru Polskiego był niezwykle pracowity, bywało, że w sezonie wystawiano nawet 38 sztuk. Skład zespołu zresztą ulegał częstym zmianom. Niejednokrotnie występowali tu najwybitniejsi aktorzy tamtych czasów, na czele ze wielką Heleną Modrzejewską, Stefanem Jaraczem, Juliuszem Osterwą, Ludwikiem Solskim, Gabrielą Zapolską, Kazimierzem Junosza-Stempowskim, Stanisławą Wysocką i Franciszkiem Ryllem. Niestety, wybitni aktorzy z reguły nie zagrzali zbyt długo miejsca w Poznaniu. Decydował o tym na poły niemiecki charakter miasta, ograniczenia pobytu wymuszane przez władze i prowincjonalne położenie grodu Przemysła na teatralnej mapie. Poznań często przegrywał z Krakowem, mimo, że gaże były tam mniejsze, niż w Poznaniu.

Teatr Polski współcześnie, źródło: Wikimedia.

Teatr Polski w Poznaniu był instytucją kulturalną wysokiego lotu i wielkich ambicji artystycznych. Budził świadomość narodową i przybliżał poznaniakom najwybitniejsze dzieła europejskiego teatru. Akcja zbierania składek na budowę polskiego teatru, pokazała jedność Polaków ze wszystkich zaborów i wprawiała w irytację władze pruskie.

Źródło:

H. Lorkowska, Opera w Teatrze Polskim, w: Uśmiech Melpomeny. Teatry Poznania, „Kronika Miasta Poznania”, nr 3, 2000.

L. Trzeciakowski, „Cacko i pieścidełko” – Teatr Polski 1875 – 1918, w: Uśmiech Melpomeny. Teatry Poznania, „Kronika Miasta Poznania”, nr 3, 2000.

M. Witkowski, Dzieje Poznania, t. 2, 1793 – 1918, praca zbiorowa pod redakcją J. Topolskiego i L. Trzeciakowskiego, Warszawa – Poznań 1998.

1 komentarz:

  1. 140 lat to kawał czasu. Życzę teatrowi kolejnych 140 lat albo nawet więcej. Agencja statystów Infernal

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...